Gińcie marne karykatury nauczycieli, czyli głos rodzica bez zaklejonej buzi

Fot. 123RF
To nie jest list, który przyszedł do redakcji. To jest list, który napisałem sam. I nie będę go wysyłał, bo boję się, że musiałbym wydać fortunę na znaczki – tyle by ich było. Opublikuję tutaj, na MamaDu, mając nadzieję, że przeczyta go i ta nauczycielka, co zaklejała buzię taśmą (niestety nie sobie, tylko dzieciom) i wszystkie inne i inni podobni do niej, którzy ciągle ukrywają się po szkołach w całej Polsce.

Nędzna imitacjo nauczycielki, nędzna imitacjo nauczyciela,



Słowa potocznie uznawane za bardzo obraźliwe to absolutnie za mało, aby opisać stosunek, który mają do was (mała litera zamierzona) rodzice. Nie tylko pokrzywdzonych dzieci – wszyscy rodzice. Jesteście naszym najczarniejszym koszmarem. Złym snem, który się ziszcza.

Pewnie nie wiecie, ale od chwili, kiedy w teście ciążowym pojawiły się dwa paski kochamy swoje dzieci. Cieszymy się, że są na świecie. Lubimy je. Zaczytujemy się w mniej lub bardziej mądrych książkach o wychowaniu. Sprawdzamy na MamaDu, co jest dobre, co słabe. Porównujemy i pytamy, czy metoda A jest lepsza niż B. A może C? Drogi i sposoby są różne, ale cel mamy jeden – wychowywać szczęśliwe dziecko, szczęśliwego człowieka. Tak mądrego, jak to tylko możliwe. Ufnego, ciekawego świata, darzącego innych sympatią. Lubiącego ludzi.

Poświęcamy synom i córkom czas (nieraz więcej niż możemy), uwagę (często więcej niż możemy) i pieniądze (zawsze więcej niż możemy). Uczymy wytrwałości i systematyczności.

Robimy tylko jeden błąd. Ale potężny. Przywozimy je do szkół, w których pracujecie wy. Pseudo-nauczyciele, którzy nie lubią dzieci bardziej niż ja brukselki. Którzy z uporem maniaka przez kilka godzin dziennie niszczą każdą wartość w dziecku. W imię własnego spokoju i ciszy zabijają ciekawość. Uczą przemocy i pogardy dla innych. Wy nie uczycie liter lub cyferek – uczycie strachu i nienawiści.

Ja wiem, że poszliście “na nauczyciela” skuszeni długimi wakacjami i krótkimi godzinami pracy. Macie gdzieś jaki mały człowiek wchodzi do szkoły, a jaki mały człowiek z niej wychodzi. Czy czegoś się uczy. Chodzi wam tylko o to, aby wyszedł szybko, bo chcecie już iść do domu. A w pracy mieć ciszę i porządek.

Moim zdaniem ciszę i porządek powinniście znaleźć w jakimś zakładzie karnym. W roli więźniów, a nie strażników. Nigdy nie żałowałem, że nie zostałem jakimś ministrem, ale teraz żałuję. Bo stosowną nowelizację prawa karnego uczyniłbym misją swojego życia.

Niestety takie miernoty jak wy niełatwo rozpoznać. Wyłuskać wśród innych, tych prawdziwych nauczycieli. Na pierwszy rzut oka sprawiacie nawet miłe wrażenie - uśmiechacie się na zebraniach z rodzicami, zapewniacie o swoim oddaniu i zaangażowaniu. Prawdziwe podejście ujawniacie dopiero wtedy, gdy myślicie, że oprócz małych dzieci nikt was nie widzi. Znęcanie i wrzaski wychodzą z was po dzwonku. I kończa się razem z dzwonkiem - założę się, że nie opowiadacie o zaklejaniu buzi taśmą w przerwie w pokoju nauczycielskim.

Pewnie się martwicie, bo “na gorącym uczynku” wpadła wasza koleżanka ze Szczodrego. Ale obiecuję, że będą następni – my, rodzice coraz więcej wiemy na jakie zachowania u dziecka warto zwrócić uwagę. Nasze kamery i dyktafony są coraz mniejsze i coraz łatwiej ukryć je w plecaku dziecka. Wpadniecie, możecie być tego pewni.

Zróbcie więc sobie i nam przysługę. Zrezygnujcie zanim będzie za późno. Przestańcie się wygłupiać, że wasze chore pomysły mają cokolwiek wspólnego z edukacją. Bo jak to, co robicie się wyda, to żaden – nawet taki spokojny rodzic jak ja – Wam nie odpuści. Czekają was pozwy i konsekwencje.

Zróbcie miejsce dla tych prawdziwych Nauczycieli, których przecież nie brakuje. Jest ich zdecydowanie więcej! Będąc rodzicem można narzekać na organizację szkoły, na program i oceny – ale często jedynym elementem, który to “ratuje” jest właśnie nauczyciel. Przyjaciel dziecka i pedagog, który zdaje sobie sprawę ze swojej roli i odpowiedzialności.

Wszystkim wspaniałym nauczycielom naszych dzieci dedykuję poniższy filmik. Aby utwierdzili się w przekonaniu, jacy są ważni dla dzieci (i dla rodziców też).
Trwa ładowanie komentarzy...